Wednesday, March 11, 2015

I don't have too many books, I just lacked shelves.

Dużo się dzieje z nadejściem wiosny, a tę czuć już w powietrzu coraz intensywniej. W miniony weekend Kuba i spółka próbowali ściąć zagrażające naszemu domowi drzewo. Wielkie jest, więc nie było łatwo, ale połowa już na ziemi. Pozwolenie mieliśmy już od dawna, ale podchodziliśmy do wycinki jak do jeża. Jak już będzie po wszystkim, wykorzystam pocięty pień do stworzenia ścieżki przed domem (jednak nie cegła), a poza tym pokażę film nakręcony przez Kubę i spółkę. Zapowiada się świetnie.
A tymczasem wzięłam się za swój gabinet, bo książek przybywa, piętrzyły się stosami, a miejsce przecież jeszcze się znalazło. Półki rosną w górę.




















Powiesiłam też obraz, który dostaliśmy po cioci, robi się gęsto na tej ścianie.

































Cóż, kiedy półki już prawie pękają w szwach, a dzisiaj przyszły kolejne książki...





Spring is becoming more and more visible. At the weekend Kuba and the guys decided to cut down the tree that is a threat to our house (we have a permission to do it). The work progresses slowly but when it's done I'll have wood to form a garden path and I'll be able to show a film featuring Kuba and the guys cutting the tree down.
In the meantime I had to put up some  shelves as there are more and more books in my office. And more and more pictures on my wall.

No comments:

Post a Comment