Doczłapałyśmy więc do asfaltu, Mała wskoczyła w rolki i pojechała. A ja szybkim truchtem starałam się za nią nadążyć, w razie, gdyby miała nagle lecieć na łeb na szyję. Na szczęście okazało się, że z jazdą na rolkach jest jak z jazdą na rowerze, raz się nauczysz, to potem jeździsz. A przy okazji mam nadzieję, spaliłam nieco zbędnych kalorii, bo spacer wyszedł długi i żywiołowy. Sama w rolki raczej nie wejdę, ale muszę kupić sobie nowy rower, bo poprzedni zainkasowała Mała, po tym, jak wyrosła ze swojego.
We went rollerskating today. I mean my daughter did, I can't rollerskate and I probably won't learn how to do it. But I was slowjogging (or should I say fastwalking) by her side to protect her and I can really feel it in my legs and my back. And I love it!
No comments:
Post a Comment