woman's work is never done
Dzisiaj wprawdzie jest dzień mężczyzny, ale o dniu kobiet chciałam słów kilka. Tradycja wciąż żywa lokalnie objawiła się wiosennym bukiecikiem od siedmioletnich łobuziaków, których mam niechybny zaszczyt w tym roku uczyć. Specjalnie pofatygowali się do zamkniętej dla nich części szkoły (kto, jeśli nie oni!?) i z najlepszymi życzeniami przydreptali do mnie uśmiechnięci od ucha do ucha, że im się udało złamać kolejny zakaz. Słodkie robaki!
Starsi uczniowie też o mnie w tym dniu pamiętali, ale zanim doszukałam się aparatu, żeby ich prezenty uwiecznić, zdążyłam się tymi prezentami najeść.
Od męża też i owszem prezent otrzymałam. Złośliwy, czy nie, na pewno dość śmieszny i nawet smaczny.
Sunday was all women's day in Poland. Traditionally women get flowers from men. I received a bunch of spring flowers from my seven-year-old students who broke several school laws to present me with those. I also got a present from my husband, both funny and practical and so now everyone knows I'm an easy cupcake.
No comments:
Post a Comment