Wednesday, February 25, 2015

first ever apple pie

Dobrze, przyznam się. Nie jestem perfekcyjną panią domu. W życiu nie upiekłam ciasta od początku do końca. Raczej korzystałam z półproduktów. Ale teraz doszłam do wniosku, że bycie wiejską gospodynią zobowiązuje. Tak więc postanowiłam upiec szarlotkę. Znalazłam przepis, kupiłam produkty i wydawałoby się, że nic prostszego. Tak więc zaczęłam od pocięcia jabłek, przy czym i ja i córka upuściłyśmy nieco krwi. Jak zawsze, kiedy zabieramy się za gotowanie (tu: pieczenie.)



Następnie Mała miksowała składniki.













 













Potem pojawił się problem numer jeden: zapomniałam, że nie mam formy do ciasta. Taki drobiazg. Na szczęście naczyń żaroodpornych trochę mam, musiały wystarczyć.















No i zaledwie półtorej godziny później mogliśmy już usiąść przy kawie i herbacie i cieszyć się pierwszym wypiekiem nieperfekcyjnej pani domu. Mała wprawdzie stwierdziła, że babcia robi lepsze, ale Młody zjada już trzecią porcję. Tak czy owak, wiem, że to nie jest ostatnie ciasto w mojej kuchennej przemianie.


In English
I admit I'm a lousy housewife. Never before had I baked a cake from scratch. Thus I decided to bake one today, as the role of a country housewife demands that (or so I believe). I bought all the ingredients and I thought 'what can go wrong?' well, at first my daughter and I cut ourselves while slicing apples. Then it turned out I have no baking dish. But I used something else and then, after an hour and a half, we could sit and enjoy coffee with cake. And we enjoyed it so much, that I'm sure it's not the last cake I'm going to bake.

No comments:

Post a Comment