Friday, February 20, 2015

Friday finally

Wreszcie weekend! Ciężki tydzień za mną, zmagania z zapaleniem zatok, z ewaluacją zewnętrzną w pracy i jeszcze aura niemiła. Ale nie dzisiaj. Dzisiaj wyszło słońce i zapowiedziało weekendowy wypoczynek. W końcu. Podwórko coraz mniej zagracone poremontowymi resztkami, za to coraz wyraźniej widać, że bez chodnika przed domem nie da się żyć. Teraz tylko musimy zdecydować, czy chcemy kamienie czy drewno, bo kostki na pewno nie chcemy. Chyba, że cegłę. Cegły dają bardzo fajny efekt. Bo chociaż nasz dom w lesie, to jednak głupio do pracy wchodzić w uwalonych kaloszach.


I dostaliśmy upomnienie. Że nie mamy tabliczki z adresem przy wjeździe. Faktycznie nie mamy. Dali nam miesiąc czasu na określenie, gdzie właściwie mieszkamy. Projektujemy więc jakąś współgrającą z otoczeniem tabliczkę. Może będzie coś blisko tego (to znaczy, że będzie deska, na desce adres, a deska na ogrodzeniu):



In English
Finally it's the weekend. It was a tough week of fighting with sinuses, with external evaluation at work and with still present winter. But today is a new beginning, the sun is here and there's nothing left to do but relax.
The garden is getting ready for spring and it'ss more than clear that we need some kind of pavement in the garden as it's obviously inconvenient to appear at work in wellingtons. We haven't decided yet what kind of pavement it's going to be, it could be stone, or wood or maybe brick? We'll see..
And we have been warned that we need to have our address set on our fence, otherwise... well, they didn't say but we have a month. So we are thinking of painting the address on a plank which would hang on the fence. A bit nicer than the one in the photo.

No comments:

Post a Comment